Roland XP-80
Tym razem trafił do mnie instrument z dość niepozornym problemem. Jeden z wyjściowych kanałów był zwyczajnie nieco cichszy. Wydawało się, że to będzie banalna naprawa.
Jakże się zdziwiłem, gdy otworzyłem ten instrument i spojrzałem na płytę główną. Duża liczba z zamontowanych na niej kondensatorów elektrolitycznych SMD wylała elektrolit a część z tego elektrolitu zniszczył sąsiadujące elementy i częściowo ścieżki na płytce PCB. W sumie nie wiem, jakim cudem on w ogóle działał, choć jak mniemam nie w zakresie pełnej funkcjonalności.
W rezultacie wymieniłem ponad 30 kondensatorów elektrolitycznych, odtworzyłem kilka z zeżartych ścieżek, wymieniłem kilka uszkodzonych rezystorów jak również na samym końcu wymieniłem dość nietypowy enkoder EC16 odpowiedzialny za regulację parametrów, gdyż działał bardzo nieprecyzyjnie. Ta z pozoru prosta naprawa okazała się bardzo wymagająca, jeśli chodzi o poświęcony czas i skomplikowanie ale ostatecznie instrument wrócił do idealnego stanu generując bardzo czysty i przyjemny dla ucha dzięki. Przy okazji wyczyściłem jego panel czołowy, jak i wszystkie płytki drukowane (i tak wymagały czyszczenia w myjce ultradźwiękowej z uwagi na wylany elektrolit).