SynthRestorer – World of Synthesizers
  • HOME
  • MIDIMATE
  • SYNTHESIZERS
  • Clones
  • kitS
  • ABOUT

Yamaha Tyros 1

Tym razem coś nietypowego, bo jeśli śledzicie moje naprawy, to wiecie, że z założenia nie naprawiam keyboardów, a wyłącznie syntezatory i inne urządzenia profesjonalne (tak, tak — wiem, narażam się). Przyjąłem go wyłącznie dlatego, że namówił mnie stały klient… i od razu dostałem kompletną cegłę.

Okazało się, że uszkodzeniu uległ dość skomplikowany zasilacz (przetwornica DC/DC), który powodował zwarcie i palenie się bezpieczników. Na nieszczęście Yamaha nie udostępnia schematu tego modułu, a sam moduł jest rozbudowany i zawiera dość egzotyczny sterownik oraz mnóstwo półprzewodników.

Zidentyfikowałem dwa spalone tranzystory mocy (to one powodowały zwarcie) oraz kilka podejrzanych elektrolitów, ale po wymianie zasilacz nadal nie ruszył. Podejrzewałem uszkodzony sterownik, jednak dałem sobie spokój z dalszą naprawą tego modułu.

Właściciel szukał używanego egzemplarza, lecz jego ceny były zaporowe (ok. 150 USD). Na szczęście z praktyki wiem, że zakup tego rodzaju uniwersalnego modułu nie stanowi większego problemu, więc zdecydowałem się na takie rozwiązanie.

Kupiłem trójnapięciowy, otwarty moduł firmy Mean Well, który był nie tylko lepiej wykonany, mniejszy i wydajniejszy prądowo, ale kosztował też ułamek ceny używanego modułu (25 USD). Zabudowałem go w oryginalnej, ekranowanej obudowie i uruchomiłem instrument.

Ale tylko połowicznie.

Tyros zawieszał się na ekranie startowym z logo Yamahy i nie przechodził dalej. Co więcej, nawet do tego etapu nie uruchamiał się za każdym razem. Na grupach poświęconych Yamaha użytkownicy piszą o uszkodzeniu pamięci Flash (jak przypuszczam — startował jedynie bootloader), ale nie sądziłem, że właśnie to będzie przyczyną.

Po pomiarach okazało się jednak, że na wszystkich szynach zasilających występowały dość duże wahania i piki napięcia, charakterystyczne dla niestabilnej pracy stabilizatorów oraz uszkodzonych kondensatorów elektrolitycznych. Na płycie głównej znajdują się cztery stabilizatory, a na wcześniejszej, oddzielnej płytce kolejne trzy.

Wymieniłem kluczowe elektrolity o dużych pojemnościach w pobliżu wszystkich stabilizatorów, kondensator w sekcji resetu oraz… zauważyłem, że płyta główna była już wcześniej „naprawiana”. Brakowało kolejnych dwóch elektrolitów i jednego — moim zdaniem kluczowego — dławika podającego napięcie 5V na część płyty głównej. Został po prostu wylutowany.

Uzupełniłem również ten brak i instrument ruszył, jakby nigdy nic.

Przyznać jednak muszę, że jego konstrukcja nie jest wielkim dziełem inżynierii i z pewnością nie zapewnia mu wyjątkowo długiej żywotności. Dla przykładu — na płytce stabilizatorów (tych trzech wejściowych, każdy 3.3V) umieszczono dość gruby, ale niewielki radiator, ponieważ elementy te przenoszą spore prądy i zauważalnie się nagrzewają. Tuż obok umieszczono wszystkie współpracujące z nimi elektrolity, które musiałem wymienić, bo były już wyschnięte.

20260520_200026
20260520_105350
20260511_191354
20260511_192839
20260512_070446
20260517_213148
20260515_100755
20260515_100802
20260515_114728
20260520_105337

WRÓĆ

Copyright © 2025 – synthRestorer